Weszliśmy do studio za rękę i usiedliśmy przed mikserem. W środku był już Niall i dzielnie przygotowywał się do następnego nagrywania... Jedząc pączka.
-Cześć Demi, cześć... Joe?
-Hej, Niall!
-Cześć.
-Joe podał rękę Niall'owi.
-To nasz album to nie jest tajemnica?
-spytał niepewnie Niall.
-Ashley powiedziała, że mogę tu przyprowadzać, kogo chcę. Album ani jego tematyka to nie tajemnica, z resztą, nawet jeśli by się wydało, to nic się nie stanie. Nie jesteśmy gwiazdami, nie zaszkodzi nam to.
-odpowiedziałam, zdejmując płaszcz.
-Może nawet pozwolą Joe się wykazać...
-zaczęłam zmieniając temat
-Co proszę?
-zapytał zaskoczony Joe.
-No co? Masz talent do śpiewania, namówię Ashley, żeby ktoś cię przesłuchał. Wtedy będziemy spędzać czas razem codziennie.
-powiedziałam szeroko się uśmiechając i dając Joe całusa w policzek.
Joe miał zamiar coś odpowiedzieć, ale przerwała mu rozpromieniona Ashley, która właśnie weszła do studio.
-Cześć, dzieciaki! O, mamy kogoś nowego w naszej rodzinie?
-spytała z chichotem Ash, patrząc się na Joe.
-Mówiłaś, że mogę kogoś tu przyprowadzić, a więc prosze. Dodam, że ma świetny głos...
-Demi, nie przesadzaj
-wyjąkał wyraźnie zestresowany Joe
-Doprawdy? A, to ty jesteś tym bratem Nick'a! Może zaśpiewasz nam coś?
-Nie, Demi tylko tak mówi o tym moim głosie, ja...
-Jonas zaczął się wymigiwać.
Wzięłam sprawy w swoje ręce. Zaczęłam nucić piosenkę
Together, którą kiedyś razem napisaliśmy i razem, w naszym domku na drzewie śpiewaliśmy. Joe wyraźnie podbudowany, zaczął śpiewać ze mną. Ashley usiadła na krześle obok Nialla, na przeciwko nas i słuchała z zapartym tchem. Kiedy skończyliśmy, bez słowa udała się w stronę drzwi i złapała Joe za ramię.
-Wrócę za dwie minuty, ewentualnie godzinę
-powiedziała, puszczając do nas oczko, wychodząc i ciągnąc za sobą Joe.
-Udało się! Joe od dziecka miał talent do śpiewania.
-powiedziałam Niallowi z uśmiechem.
-Talent może i ma. Ale jeśli nie chce śpiewać, jego muzyka nigdy nie będzie prawdziwa.
-odpowiedział Niall spokojnie.
-O co ci chodzi?
-Joe nie chciał iść na to przesłuchanie, i prawdopodobnie gdyby nie ty, nawet nie pomyślałby o śpiewaniu, czy o karierze muzycznej...
-Skąd ty to wiesz? Przecież prawie go nie znasz!
-wykrzyczałam w obronie Joe.
-Demi, taka jest prawda!
-Niall, przestań! Joe po prostu jest nieśmiały...
-Kiedy mnie bił też był taki nieśmiały?!
-Niall najwyraźniej się zdenerwował, ale nie chciał tego pokazywać.
-Co ty do jasnej cholery wygadujesz?! Wtedy mnie bronił! Tak powinien zachowywać się każdy chłopak!
-Przestań, niby przed kim miałby cię bronić? Ja bym nigdy ci nic nie zrobił! Jesteś dla mnie bardzo ważna, i nigdy w życiu nie chciałbym cię zranić!
-Niby skąd Joe miał to wiedzieć? Nie znaliście się, równie dobrze mógłbyś być jakimś dresem, gwałcicielem, pedofilem, zboczeńcem... Nie rozumiesz tego, że jestem dziewczyną Joe i on mnie broni?! Przy nim mogę czuć się bezpieczna i szczęśliwa, mogę przy nim czuć się piękna i być po prostu, kurde, sobą! Nikt nie zapewni mi takich uczuć, jak on!
-wykrzyczałam ze łzami w oczach.
-Dobra, dobra. Ale powiedzmy, że Joe z tobą zerwie i znajdziesz kogoś innego. Ten inny też oczaruje cię tak samo, jak Joe. Przy nim też będziesz czuła się piękna, bezpieczna i szczęśliwa. Co wtedy? Zrozum, że Joe nie jest tym jednym, jedynym. Jest wiele innych chłopaków, którzy chcieliby się z tobą umówić, gdybyś dała im szansę.
-Ze mną?!
-oparłam się o krzesło zaskoczona
-Tak, z tobą, Lovato! Dokładnie z tobą!
-Niby kto, Horan?! Jakoś nikt nie wydzwania do mnie po nocach i nie śpiewa romantycznych serenad pod moim oknem. Nikt tak nie robił nawet, kiedy jeszcze nie chodziłam z Joe.
-A co ma robić, kiedy wie, że nie ma u ciebie szans, bo jesteś już z kimś, na kogo czekałaś całe życie?
-Niall zaczął krzyczeć, patrząc mi w oczy. Nie wiem, czy krzyczał na mnie, czy raczej ze złości na siebie.
Naszą kłótnię praktycznie o nic przerwał Harry, wchodząc do studio. Za nim wszedł Nick, producenci, jacyś inni ludzie od muzyki, i Nicki-dziewczyna, która pomagała mi ćwiczyć mój głos, dzięki czemu mogłam śpiewać jeszcze głośniej i dłużej. Zaczęliśmy nagrywać, jednak atmosfera była okropnie napięta i dało się to wyczuć w powietrzu. Nie odzywałam się do Nialla ani on do mnie.
Mniej więcej po godzinie do studio wparowała Ashley, ciągle trzymając Joe za ramię.
-No, już, wchodź.
-powiedziała i lekko popchnęła go w stronę drzwi, za którymi stałam ja i nagrywałam kolejną piosenkę.
Joe posłusznie wszedł do środka i z niepewną miną usiadł na moim krześle przed mikrofonem. Ja natomiast, aby ''lepiej wydawać dźwięki" musiałam stać. Poprosiłam o przerwę i zdjęłam słuchawki.
-O co chodzi Joe?
-spytałam Jonasa i objęłam go z całej siły.
Brunet nie zdążył nic odpowiedzieć, bo wyprzedziła go Ashley, nawijając przez mikrofonik:
-Joe ma zajebisty głos, tyle powiem. Macie dzisiaj nagrać tą piosenkę, którą śpiewaliście zanim Joe wyszedł, pamiętacie ją?
-spytała. Odpowiedzieliśmy na to skinięciem głowy.
-Świetnie. Śpiewajcie, nagrywajcie, podkładem muzycznym zajmiemy się potem. Mam to w dupie, że nagrywacie teraz coś innego, skasujcie to, albo zróbcie z tym cokolwiek innego, teraz chcę duet Demi i Joe. To będzie hit mówię wam!
-skończyła Ashley.
Trochę szokowani, posłuchaliśmy Ashley. W godzinę nagraliśmy ten żywy kawałek a potem zajeliśmy się resztą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz