-Demi, już tu jesteś?
-powiedziała zaskoczona Ashley na mój widok.
Stałam pod studio już o 6:30, aby być pewna, że będę pierwsza przed wszystkimi. W ręce trzymałam stos kartek z tekstami piosenek.
-Tak, koniecznie chciałam być pierwsza
-powiedziałam dumnie z uśmiechem
-I ci się udało! Niall napisał mi, że jest już w drodze, a co z resztą chłopaków to nie mam pojęcia.
-powiedziała Ash z uśmiechem, otwierając drzwi do studio.
Weszłyśmy do środka i zajęłyśmy miejsca przy mikserze.
-No, to jak się dzisiaj czujesz? Jak twoja mama?
-spytała Ashley
-Mama? A, mama... Dobrze. Ma grypę. Ale już lepiej. U mnie też ok, jestem pełna energii na dzisiejsze nagrywanie!
-odpowiedziałam szeroko się uśmechając
-Mam nadzieję, że zdołamy dzisiaj nagrać co najmniej dwie piosenki. No i w planach mam dzisiaj próbę do Summer Fest. Skończymy około 21:00 więc przygotuj się na dużo roboty. Wiem, że dzisiaj sobota, ale, niestety, sama się na to pisałaś i nie ma już odwrotu.
-Ale mi to nie przeszkadza! I tak nie mam nic innego do roboty.
-zachichotałam
-Cześć, dziewczyny!
-do studio wszedł opatulony w szeroką, rozciągniętą bluzę, Niall
-Siemka!
-odpowiedziałam.
-No hej. Skoro Harry'ego i Nick'a jeszcze nie ma, to możemy się trochę poobijać. Chcecie kawę, herbatę?
-Kawę poproszę. Taką mocną.
-powiedziałam
-Ja dziękuję.
-odparł Niall.
-A więc dwie mocne kawy. Zaraz wrócę.
-powiedziała Ashley zostawiając mnie i Nialla samych w studio.
Siedzieliśmy w ciszy, patrząc się na siebie. Nie miałam zamiaru zaczynać rozmowy, bo było mi najzwyczajniej głupio i wstydziłam się mojego wczorajszego zachowania. Na szczęście, pierwszy zaczął Niall:
-Jak się czujesz?
-spytał obojętnie, latając wzrokiem po studio
Spojrzałam mu się prosto w oczy i zaniemówiłam. W jego oczach zauważyłam ogromny ból, widziałam, że łzy gromadziły mu się w kącikach. Z całych sił zagryzał wargi i próbował powstrzymywać płacz, ale widziałam, że zaraz wybuchnie.
-Ja dobrze... A ty?
-zapytałam niepewnie.
-Zajebiście.
-powiedział Niall łamiącym głosem.
Dało się usłyszeć, że kłamał, mówiąc, że jest dobrze.
-Niall?
-spytałam ponownie.
Blondyn nie wytrzymał i rozpłakał się. Pochylił się i schował twarz w dłoniach.
-Nie, Demi... nic nie jest zajebiście. Wręcz przeciwnie.
-powiedział po chwili łkając.
Nie wiedziałam, co odpowiedzieć, więc usiadłam obok niego i objęłam go ramieniem.
-Co się stało? Mogę wiedzieć?
-spytałam jeszcze raz.
-Ja... życie nie ma sensu... widzisz, jaki jestem słaby? I fizycznie i psychicznie. Nie mogę... Nie... Nie uda mi się rozpocząć życia na nowo... Jestem po prostu pokraką, ofiarą losu, jestem bezwartościowy i do niczego. Nie potrafię sobie z niczym poradzić...
-zauważyłam, że Niall trzęsącymi się rękami zakrywał nadgarstki.
Przyjrzałam się bliżej i zauważyłam na nich...blizny. Takie, jak moje. Złapałam jego lewą rękę i odkrywając ją spojrzałam na rany, a potem na Nialla z pytającym wzrokiem.
-Jestem słaby, cholernie, cholernie, słaby.
-powiedział łkając.
Nie odpowiedziałam mu, tylko szybkim ruchem odsłoniłam rękaw swetra ze swojego lewego nadgarstka i pokazałam go Niallowi. Znowu siedzieliśmy w ciszy i patrzeliśmy sobie w oczy, bez słowa.
-Ty... też? Dlaczego?
-spytał blondyn po chwili
-Długa historia...Jestem prześladowana w szkole, za mój wygląd, moje zachowanie, za to, że... że w ogóle istnieję.Mimo, że jest lepiej niż kiedyś, i tak codziennie spotykam się z docinkami typu... ,,Gruba świnia" czy ,,Suka" tylko dlatego, że chodzę z byłym Miley Cyrus. Moi rodzice to alkoholicy, mój tata nas opuścił i szczerze powiedziawszy, nie mam pojęcia gdzie teraz jest. Kiedy byli pod wpływem alkoholu, bili mnie i siebie, kłócili się... i nie dawali mi żyć. Byliśmy biedni, czasami nie jadaliśmy nic całe dnie, bo rodzice wydawali wszystko na alkohol. Moja mama dopiero teraz znalazła pracę. Ale to nie zmienia faktu, że wszyscy w szkole mnie wyzywają i śmieją się ze mnie, nie ważne, jak staram się być ''normalna''. Tnę się, bo w tym znajduję szczęście, mogę dać sobie karę za wszystkie moje błędy i moje wady. Głodzę się i prowokuję wymioty, bo nie chcę przytyć, nie chcę, żeby Miley i reszta mieli powody do obrażania mnie...
-powiedziałam, spuszczając głowę w dół.
-Jakie wady? Jaka gruba świnia? Przecież jesteś piękna...
-niepewnie odrzekł Niall patrząc mi się głęboko w oczy. Jego policzki były czerwone od łez
-Ja... mam podobnie. Moja mama zginęła w wypadku i od wtedy ojciec wpadł w nałóg. Nie mam rodzeństwa, dziewczyny, czy nawet przyjaciół. Harry i Nick to jedyni, którzy mnie akceptują. W szkole wyzywają mnie od wymoczków, pokrak, ciamajd, czy co tam jeszcze, tylko ze względu na to, że nie jestem umięśniony jak reszta moich rowieśników, czy jestem mniej zwinny. Dzisiaj dostałem telefon od moich ''prześladowców''. Powiedzieli, że po prostu chcieli usłyszeć mój okropny głos i się pośmiać. Wczoraj też przyszła do mnie paczka od nich, a w środku było dziesięć żyletek. Wiedzieli, że mam problemy z samookaleczaniem się, wykorzystują to... a ja się im daję. Tnę się z tego samego powodu, co ty, ale nie staram się na siłę schudnąć. Akceptuję swój wygląd, ale nienawidzę swojego okropnego wnętrza...
-powiedział
-Wow... chyba pierwszy raz komuś tak się zwierzyłem...
-skończył, wycierając łzy z policzków rękawem.
Teraz wiedziałam: nie jestem sama. Nie jestem jedyna z takimi problemami i nie jestem aż taka dziwna.
-Nie jesteś sam. Ja staram się powstrzymać i uratować się od bulimii czy anoreksji i od samookaleczania się. Razem będzie nam łatwiej.
-powiedziałam mocno łapiąc Nialla za dłoń i niepewnie się uśmiechając.
Niall odpowiedział szerokim uśmiechem, jednak jego oczy dalej były smutne, teraz też zapłakane i opuchnięte od łez. Do studio weszła Ashley niosąc dwie kawy ze Starbucks'a.
-Automat tutaj się zepsuł, więc skoczyłam do Starbucks'a w okolicy. Tu twoja kawa, Demi
-powiedziała, dając mi jeden kubek-
a tu moja, mrożona. Sorry, że tyle czekaliście, ale była kolejka. Nick i Harry zadzwonili do mnie, że są już prawie na miejscu, więc może pokaż nam twoje piosenki, Demi?
-Jasne. Mam przy sobie trzynaście tekstów, w tym właśnie Skyscraper i Believe in Me. Ale jeśli dzisiaj mamy czas na dwie piosenki, to chciałabym nagrać Get Back i Here We Go Again. Mam dzisiaj świetny nastrój i mnóstwo energii na nagrywanie wesołych piosenek.
-powiedziałam, kończąc szczerym uśmiechem i dając Ash teksty piosenek.
Ta uważnie czytała teksty, potem dawała je Niallowi. On po przeczytaniu tekstu i obmówieniu ze mną rytmu piosenki, zaczął komponować muzykę i spisywać nuty. Pomagałam mu, śpiewając.
-Hej, dziewczyny i Niall!
-wykrzyknął uśmiechnięty Harry ubrany jak Eskimos, wchodząc do studio. Za nim wszedł równie ciepło ubrany i też szeroko uśmiechnięty Nick.
Usiedli obok nas i zaczęła się prawdziwa burza mózgów. Chłopacy komponowali muzykę, ja śpiewałam i ćwiczyłam głos. Pracowaliśmy nad piosenką Get Back. Po chwili, kiedy chłopacy siedzieli już prawie gotowi do nagrywania, do studio weszło troje mężczyzn i jedna kobieta, która pomagała mi pracować nad głosem i lepiej go kontlorować. Mężczyźni natomiast-jak potem się okazało-producenci-pracowali nad muzyką i pomagali chłopakom. Po dwóch godzinach byliśmy gotowi do nagrywania. Szczerze? Nie myślałam, że to trwa aż tak długo, a trzeba dodać do tego jeszcze przynajmniej dwie godziny samego nagrywania a potem poprawek i dodania chórków. Cóż, sama się na to pisałam, i nawet nie mam zamiaru z tego rezygnować. Kochałam to.
Chłopacy zaczęli nagrywać podkład muzyczny. Ja przez ten czas siedziałam przy mikserze i patrzałam się na Niall'a. Był skupiony na swojej gitarze i był w nią wpatrzony, jakby była miłością jego życia. Kto wie, może właśnie tak było? To niesamowite, że dzięki muzyce można zapomnieć o swoich problemach i zapomnieć się w dźwiękach. Niesamowite jest też to, że poznałam kogoś o takich samych problemach, jak moje. Nie jestem sama. Jak to pięknie brzmi!
Chłopcy skończyli nagrywać i wyszli ze studio. Po poprawkach muzyki, nadeszła moja kolej na nagrywanie, a więc weszłam do studio i usiadłam za mikrofonem, zakładając słuchawki. Za szybą tym razem nie było tylko Ash i chłopaków, ale też cała grupa ludzi, pracujących w tej wytwórni już od lat. Nie chciałam ich zawieść, a więc pamiętając rady kobiety, która pomagała mi ćwiczyć głos, dałam z siebie wszystko. Dosłownie, czasami, a szczególnie w końcówce brakowało mi głosu. Od czasu do czasu patrzałam na Nialla. Stał przy drzwiach wyjściowych ze studio i szeroko się do mnie uśmiechał. Wspierał mnie, a ja czułam jego wsparcie.
Udało się! Nagrałam swoją część i mogłam z powrotem usiąść za mikserem. W godzinę wyrobiliśmy się z ostatnimi poprawkami. Tak oto powstała druga piosenka na mój debiutancki album. Tak też udało nam się nagrać dwie kolejne, czyli
Here We Go Again i
LaLaLand! To niesamowite, że mam już za sobą cztery piosenki i zostało mi tylko dziewięć.
Pożegnaliśmy się z wszystkimi ludźmi z wytwórni i poszliśmy na aulę. Tam mieliśmy odbyć próbę na
Summer Fest. Stanęłam na scenie, a za mną Nick, Harry i Niall. Chłopacy korzystając z instrumentów znajdujących się na auli, zaczęli grać, a za chwilę weszłam ja. Śpiewając, wyobraziłam sobie, że stoję na wielkiej scenie Summer Fest, a przede mną dziesiątki tysięcy ludzi słucha
Remember December. Dało mi to ogromnej energii i mimo, że tak naprawdę śpiewałam na auli w siedzibie wytwórni, dawałam czadu, jakbym była na jakimś rockowym koncercie. Tak, jak planowaliśmy,
RD wykonaliśmy w trochę ostrzejszej wersji i ćwiczyliśmy tak głośno, że do auli co chwilę wchodzili ludzie z holu, którzy nas usłyszeli, aby zobaczyć co się dzieje. Większość z nich zostawała na dłużej i z szerokimi uśmiechami tańczyła i słuchała naszej piosenki. Była to moja pierwsza publiczność i zarazem pierwszy 'koncert'. Skoro teraz szło mi tak dobrze, to może dam radę też na Summer Fest?
Skończyliśmy. Zleciałam ze sceny jak na skrzydłach i z szerokim uśmiechem podbiegłam do Ashley i mocno ją uścisnęłam.
-Udało się, Ash, udało się!
-wykrzyknęłam w objęciach Ashley
-Ale co się udało?
-spytała zdziwiona i lekko zamyślona
-Zaśpiewałam to bez żadnej pomyłki i to jeszcze w rockowym klimacie!
-Masz rację, udało się! Chociaż, co ja mówię. Ja wiedziałam, że ci się uda!
Zaczęłyśy razem skakać i piszczeć jak wariatki. Nawet nie zauważyłam, że naokoło nas zbierały się różne osoby i klaskały nam.
-Jesteś niesamowita, dziewczyno!
-wykrzyknął ktoś z tłumu.
Czułam się taka szczęśliwa! To było niesamowite uczucie. Od tej chwili wiedziałam, że występowanie na scenie, to coś, co chcę robić do śmierci!
Niall, Harry i Nick podeszli do nas i przybiliśmy sobie piątki. Podeszła do mnie też jakaś kobieta, koło pięćdziesiątki.
-Ty jesteś ta Demi? Słyszałam o tobie dużo dobrego, teraz przekonałam się, że plotki o tobie są prawdziwe! Niesamowity głos!
-Dziękuję!
-powiedziałam rumieniąc się i szeroko się uśmiechając.
-Ale, ale! Demi jest już pod moją opieką i nie wypuszczę jej!
-powiedziała nagle Ashley, mocno mnie obejmując.
-Jestem z ciebie cholernie dumna, mała!
-dodała, szczerze się do mnie uśmiechając.
Niestety(albo stety?) nie skończyliśmy na jednej próbie. Weszliśmy z powrotem na scenę i zaczęliśmy
Remember December jeszcze raz. ''Publiczność'' była niesamowita, tym razem nawet śpiewała z nami!