niedziela, 30 grudnia 2012

11 i 12

11.
Weszłam do domu i rzucając torbę, padłam na kanapę w salonie. Jeden dzień, a tyle wrażeń! Coś czuję, że moje życie gwałtownie się zmieni, i to w jeden tydzień. Jutro piątek, idę do szkoły na pięć godzin i od razu idę do wytwórni. Będę godzinę albo nawet dwie przed czasem, ale chciałabym pobyć tam trochę dłużej. Może nawet uda mi się jutro nagrać moją pierwszą piosenkę! Nie, to niemożliwe... Ale marzyć dobra rzecz. Zaburczało mi w brzuchu. Chcę, czy nie chcę, ale jednak muszę coś zjeść. Wstałam i otworzyłam lodówkę. Patrzałam z osobna na każdy produkt w niej, licząc kalorie. Wyszło na to, że zrobiłam sobie kukurydziane płatki na zimnym mleku. Może i tuczy, ale starczy mi do jutrzejszej kolacji. A przynajmniej powinno wystarczyć. Usiadłam z powrotem na kanapie, przeżuwając powoli płatki. Wtedy usłyszałam, jak ktoś przekręca klucz w drzwiach. Chwilkę potem do domu weszła rozpromieniona mama.
-Hej, Demiś, już w domu? Jak było w szkole?
-spytała się, zdejmując płaszcz.
-Um... Dobrze.
-odpowiedziałam patrząc się na czarny ekran telewizora. Dalej pamiętałam dzisiejszy poranek i w ogóle nie miałam zamiaru go tak szybko zapomnieć. Mama podeszła, cmoknęła mnie w policzek i usiadła obok mnie, wyjmując coś z torebki.
-Chcesz wiedzieć, co tu mam?
-spytała mnie z szerokim uśmiechem. Dalej żując płatki, patrzałam się na nią. Pokiwałam głową, bo tak czy siak, bardzo interesowało mnie, co znajduje się w środku. Już taka jestem. Mama wyjęła portfel, a z niego duży plik pieniędzy. Przeraziłam się.
-Skąd ty to masz?!
-wykrzyczałam wystraszona, odkładając miskę z płatkami na stolik pod ręką. Bałam się, że mama znowu coś sprzedała, albo wymyśliła coś innego równie debilnego.
-Zainwestowałam.
-puściła mi oko
-W pracy zarobiłam dosyć sporo. Wykorzystałam tą okazję i poszłam do kasyna, zagrałam z kilkoma osobami i... wygrałam! Zgadnij ile teraz trzymam w ręce!
-Byłaś w kasynie?!
-wykrzyczałam jeszcze głośniej
-Czy ty w ogóle pomyślałaś, co mogłoby się stać, jeśli przegrałabyś wszystko?!
-Ale nie przegrałam! To był jeden, jedyny raz, bo czułam, że dzisiaj wyjątkowo mam szczęście. Możemy wybrać się na duuuże zakupy! To jak? Może jutro?
-Nie. Jutro zaraz po szkole idę do wytwórni.
-wzięłam miskę z płatkami z powrotem.
-Ah...W takim razie pójdziemy w sobotę. Tym lepiej, bo jutro idę do pracy.
-Ta...
-nie interesowało mnie za bardzo co mówi mama. Po zjedzeniu płatków, wzięłam torbę i poszłam do swojego pokoju, żegnając się słowem ,,Dobranoc". Weszłam do pokoju, szybko odrobiłam lekcje i spakowałam się do szkoły. Wzięłam szybki prysznic, umyłam zęby, rozczesałam włosy i wręcz nabuzowana emocjami dzisiejszego dnia poszłam spać.
12
Szybka pobudka. Szybka poranna toaleta. Szybkie założenie na siebie białej bluzki z krótkim rękawem a na to czarnej bluzy i czarnych rurek. Szybkie wyjście z domu i szybkie dotarcie do szkoły. Dosłownie wszystko dzisiaj robiłam szybko, bo miałam mnóstwo rzeczy do zrobienia. Musiałam powiedzieć o wczoraj Selenie. Obiecałam też Joe, że będziemy spotykać się na każdej przerwie. Musiałam na przerwie nauczyć się na dwie prace klasowe i musiałam przypomnieć sobie teksty moich piosenek, aby mieć czym dzisiaj zaskoczyć ludzi w wytwórni. Udało mi się, wyrobiłam się. Selena wie o wszystkim, spotkałam się z Joe na każdej przerwie, a klasówki poszły mi w miarę dobrze. Po szkole znowu musiałam się pospieszyć, bo chciałam jak najszybciej zjawić się w wytwórni. Szłam szybkim krokiem po drodze przypominając sobie teksty moich piosenek. Byłam już w połowie drogi, kiedy zaczepił mnie Justin.
-Hej Demi, gdzie tak pędzisz?
-spytał się, dorównując mi kroku.
-Prawie wpadłaś pod samochód na ulicy!
-Serio? Ugh, po prostu strasznie mi się spieszy do wytwórni.
-Ja też tam idę. Mam dzisiaj zacząć nagrywać pierwszy album.
-Oh, farciarzu! Ja nawet nie wiem, co będę tam robić. Mam dzisiaj poznać mój zespół muzyczny, mam nadzieję, że trafię na w miarę normalnych ludzi.
-odpowiedziałam chichocząc.
-Ja mam wspaniały zespół. Świetnie się dogadujemy, ale dopiero dzisiaj tak naprawdę zaczynamy pracę. Co tu trzymasz?
-spytał, spoglądając na moje kartki z tekstami piosenek.
-Moje piosenki. To znaczy, teksty moich piosenek. Mam zamiar zaprezentować je dzisiaj mojemu nowemu zespołowi, i mam nadzieję, że im się spodobają...
-Mogę je zobaczyć?
-Um... no ok. Ale się nie śmiej!>-odparłam, z niechęcią dając Justinowi kartki. Ten uważnie zaczął czytać słowo po słowie, linijkę po linijce, kartkę po kartce... Aż w końcu oddając mi teksty, powiedział:
-Jesteś niesamowita. Te piosenki są takie... prosto z serca. Takie... prawdziwe! W tych czasach trudno o taką niekomercyjną piosenkę.
Zarumieniłam się. Potrzebowałam właśnie takich słów. Podniosły mnie na duchu i naprawdę dowartościowały mnie.
-A ty? Masz przy sobie jakieś utwory?
-Mam w studio. Potem ci pokażę, albo zaśpiewam jak będziemy już w wytwórni. Okej?
-Jasne, jasne.
-odparłam z uśmiechem. Szliśmy razem, rozmawiając o muzyce, o przyszłości w karierze muzycznej, o Joe i o Selenie, aż trafiliśmy pod drzwi wytwórni. Justin otworzył przede mną drzwi i weszliśmy do środka. Usiedliśmy na pobliskiej kanapie, w zakątku, gdzie nikogo nie było i zgodnie z obietnicą mieliśmy zamiar zaśpiewać sobie nawzajem nasze piosenki.
-Ty pierwszy!
-powiedziałam, śmiejąc się. Nie chciałam zaczynać, bo zżerał mnie stres.
-No dobra, dobra! A więc, panie i panowie, oto mój nowy utwór o tytule Boyfriend!
-Brzmi świetnie, a teraz śpiewaj!
-znowu się zaśmiałam. Justin zaczął śpiewać. Muszę przyznać, że jest naprawdę dobry w tym, co robi i ma talent. To tylko sprawiło, że mój stres stawał się większy i większy z każdą nutą.
-Wooow...Tyle mogę powiedzieć...Jesteś genialny!
-powiedziałam zachwycona, kiedy Jus skończył.
-Haha, genialny to jest Michael Jackson, ale na pewno nie ja. Ale dzięki.
-powiedział Justin śmiejąc się.
-A teraz ty.
-Trochę się wstydzę, ale okej...
-powiedziałam i zaczęłam śpiewać piosenkę ,,Remember December'' którą dedykowałam Joe, kiedy jeszcze byłam jego bliską przyjaciółką. I feel a seperation coming on.. W trakcie śpiewania starałam się wszystko zrobić perfekcyjnie, bo jestem perfekcjonistką, szczególnie, jeśli chodzi o muzykę.
-Demi, muszę ci coś ważnego powiedzieć.
-odparł Justin, kiedy skończyłam śpiewać.
-Okej... Słucham.
-odpowiedziałam zdziwiona.
-Jesteś skazana na sławę, miliony fanów, miliardy dolarów i setki albumów.
-Hahaha, zabawny jesteś!
-zaczęłam się śmiać.
-Ale ja mówię serio! Jesteś mega utalentowana, masz głos na miarę Christiny Aguilery! Naprawdę!
-Żartujesz, oj Justin...
-Demi? Już jesteś?
-przerwała mi zaskoczona Ashley.
-Tak, postanowiłam przyjść trochę szybciej, zapoznać się z zespołem.
-To świetnie! Widzę, że już znasz Justina?
-Chodzimy do jednej szkoły i kumplujemy się.
-powiedział Justin uśmiechając się.
-Super, to teraz masz kolejnego kumpla w wytwórni! Justin, porywam ci Demi, idę pokazać jej nowych kolegów z zespołu.
-powiedziała Ashley łapiąc mnie za ramię.
-Haha, okej! Pa, Demi!
-Pa, Jus!
-pomachałam mu na pożegnanie i poszłam za Ash. Szłyśmy długimi korytarzami po drodze rozmawiając o muzyce i o mojej przyszłości jako piosenkarka. Ashley zaplanowała już dla mnie pierwszy występ, na festynie z okazji wakacji za niecały miesiąc, 20. czerwca. Trochę się przeraziłam, występ przed tak dużą publiką to dla mnie coś wielkiego i nowego, ale Ash powiedziała mi, że to dobra przepustka do wielkiej kariery, ponieważ festyn ten jest organizowany od lat i pojawiają się na nim największe gwiazdy muzyki. Cóż się dziwić, skoro organizowany jest w samym centrum Nowego Jorku? Naszą rozmowę przerwały drzwi prowadzące do hali, jak się potem okazało-tej samej, w której byłam przedwczoraj. Na końcu hali stało trzech młodych chłopaków, mieli może od 16 do 18 lat. Ashley zaciągnęła mnie do nich i przedstawiła nas sobie.
-Demi, oto twój nowy zespół! Niall Horan, gitarzysta
-wskazała w porównaniu do innych niskiego blondyna-
Harry Styles, pianista
-wysoki brunet z kręconymi włosami-
i Nick Jonas, perkusista.
-Nick? Hej!
-powiedziałam uśmiechając się i przytulając Nick'a
-Nie wiedziałam, że uczysz się gry na perkusji, Joe nic mi nie mówił!
-No widzisz jak mało o mnie wiesz. Od dzisiaj będziemy pracować razem codziennie, zobaczysz, będziesz miała mnie dość.
-powiedział Nick śmiejąc się i puszczając mi oko. Teraz postanowiłam przywitać się z Niallem i Harrym.
-Hej, jestem Demi. Wygląda na to, że będziemy zespołem!
-powiedziałam, szeroko się do nich uśmiechając. Harry chciał podać mi rękę, ale Niall wepchnął się przed niego i pierwszy się ze mną przywitał.
-Bardzo się z tego cieszę. Mieszkasz tutaj?
-Tak, mam blisko stąd do domu. A ty?
-Nie, ja przyjechałem tu z Anglii.
-Ekhm, MY przyjechaliśmy tu z Anglii
-wepchnął się Harry i podał mi rękę.
-No tak, przyjechaliśmy tu z Anglii. Mieszkamy tu z naszymi rodzicami, którzy też znaleźli tu niezłe prace.
-Ty i Nick już się znacie?
-spytał Harry.
-Tak, Nick to mój kumpel od lat i brat mojego... chłopaka, Joe.
-uśmiechnęłam się. Ale to fajnie brzmi: ,,Mojego chłopaka, Joe''!
-Dobra, dzieciaki, chodźmy do studio. Jest wolne na dwie godziny, więc mamy trochę czasu. Demi, może zaśpiewasz coś swoim kumplom, jak już będziemy w studio?
-zapytała Ashley, prowadząc nas do pobliskiego studio nagraniowego.
-Czemu nie!
-odpowiedziałam uśmiechając się. Szliśmy i rozmawialiśmy o muzyce, przy okazji poznając się coraz lepiej. Wtedy dotarliśmy do studio. Usiadłam na pobliskim krześle, a Ash i chłopacy na przeciwko mnie. Jak obiecałam, zaczęłam śpiewać piosenkę Remember December. Trochę się wstydziłam i miałam lekką tremę, bo chciałam wypaść przed nimi jak najlepiej, i chyba mi się udało!
-Widzę, że nasza współpraca będzie bardzo miła.
-powiedział blondas z uśmechem, patrząc mi się w oczy.
-Masz świetny głos, Demi. I mam już kilka pomysłów, jak go wykorzystać!
-zaśmiał się Harry.
-Cóż, moje zdanie już znasz. Od zawsze uważałem, że jesteś świetna, a ten występ tylko utwierdził mnie w moim zdaniu.
-dodał Nick.
-Dziękuję!
-powiedziałam, szeroko się uśmiechając
-A piosenka? Co o niej sądzicie?
-Jest niesamowita. Czekaj, zaraz spróbuję to zagrać.
-Niall wstał i poszedł gitarę, która leżała przy drzwiach wyjściowych studia. Wrócił i zaczął ją stroić
-wybacz, ale w podróży trochę się rozstroiła.
-powiedział patrząc się na mnie. Jego ręce trzęsły się, nie mam pojęcia czemu. Ale udało mu się nastroić jego instrument muzyczny i poprosił mnie, żebym zaczęła śpiewać ponownie. Zrobiłam to, a on zagrał mi na gitarze. Nie wiem, jak to zrobił, bo granie ze słuchu jest cholernie trudne, ale najwyraźniej tkwił w nim ogromny talent. Muszę przyznać, że razem tworzyliśmy dobry duet! Kiedy skończyliśmy, Niall wykonał jeszcze krótką solówkę a wszyscy naokoło-to znaczy, Harry, Nick i Ashley-zaczęli klaskać na stojąco.
-To było genialne! Powinniście stworzyć kiedyś duet. Nazywalibyście się Nemi!
-zaśmiała się Ashley-
Co wy na to, żeby dzisiaj zacząć pracę?
-Słucham?
-spytałam się z niedowierzaniem. Myśl, że mogę zacząć nagrywać płytę już dzisiaj sprawiała, że skakałam z radości w myślach.
-No co? W naszej wytwórni praca zaczyna się od pierwszego dnia, dlatego też jesteśmy wytwórnią, która wydaje najwięcej płyt rocznie ze wszystkich, i to w jak najlepszej jakości.
-To znaczy, że mogę zacząć nagrywać już dzisiaj?!
-wykrzyknęłam.
-Tak, dokładnie. Nie widzę żadnych przeszkód, skoro tak dobrze się dogadujecie! To jak Demi? Siadaj za mikrofon, a ty Niall pokaż chłopakom, jak zagrać tą piosenkę.
Posłusznie weszłam za kolejne drzwi i usiadłam na krześle przed mikrofonem. Od chłopaków i Ashley dzieliła mnie tylko gruba szyba. Nie słyszałam kompletnie nic, a oni nie słyszeli mnie. Patrzałam, jak Niall spisuje nuty i pokazuje je chłopakom. Ten blondyn to dziwna osoba. Wydaje mi się taki smutny, zamknięty w sobie, niepewny każdego swojego ruchu i zakompleksiony. Zupełnie jak ja. Niby znam Nialla i Harryego dopiero pierwszy dzień, ale czuję się jakbyśmy znali się całe życie. Są dla mnie tacy mili i wyglądają na świetnych kumpli, o Nicku nie mówiąc, bo go rzeczywiście znam całe życie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz