11.
Weszłam do domu i rzucając torbę, padłam na kanapę w salonie. Jeden dzień, a tyle wrażeń! Coś czuję, że moje życie gwałtownie się zmieni, i to w jeden tydzień. Jutro piątek, idę do szkoły na pięć godzin i od razu idę do wytwórni. Będę godzinę albo nawet dwie przed czasem, ale chciałabym pobyć tam trochę dłużej. Może nawet uda mi się jutro nagrać moją pierwszą piosenkę! Nie, to niemożliwe... Ale marzyć dobra rzecz. Zaburczało mi w brzuchu. Chcę, czy nie chcę, ale jednak muszę coś zjeść. Wstałam i otworzyłam lodówkę. Patrzałam z osobna na każdy produkt w niej, licząc kalorie. Wyszło na to, że zrobiłam sobie kukurydziane płatki na zimnym mleku. Może i tuczy, ale starczy mi do jutrzejszej kolacji. A przynajmniej powinno wystarczyć. Usiadłam z powrotem na kanapie, przeżuwając powoli płatki. Wtedy usłyszałam, jak ktoś przekręca klucz w drzwiach. Chwilkę potem do domu weszła rozpromieniona mama.
-Hej, Demiś, już w domu? Jak było w szkole?
-spytała się, zdejmując płaszcz.
-Um... Dobrze.
-odpowiedziałam patrząc się na czarny ekran telewizora. Dalej pamiętałam dzisiejszy poranek i w ogóle nie miałam zamiaru go tak szybko zapomnieć.
Mama podeszła, cmoknęła mnie w policzek i usiadła obok mnie, wyjmując coś z torebki.
-Chcesz wiedzieć, co tu mam?
-spytała mnie z szerokim uśmiechem.
Dalej żując płatki, patrzałam się na nią. Pokiwałam głową, bo tak czy siak, bardzo interesowało mnie, co znajduje się w środku. Już taka jestem. Mama wyjęła portfel, a z niego duży plik pieniędzy. Przeraziłam się.
-Skąd ty to masz?!
-wykrzyczałam wystraszona, odkładając miskę z płatkami na stolik pod ręką. Bałam się, że mama znowu coś sprzedała, albo wymyśliła coś innego równie debilnego.
-Zainwestowałam.
-puściła mi oko
-W pracy zarobiłam dosyć sporo. Wykorzystałam tą okazję i poszłam do kasyna, zagrałam z kilkoma osobami i... wygrałam! Zgadnij ile teraz trzymam w ręce!
-Byłaś w kasynie?!
-wykrzyczałam jeszcze głośniej
-Czy ty w ogóle pomyślałaś, co mogłoby się stać, jeśli przegrałabyś wszystko?!
-Ale nie przegrałam! To był jeden, jedyny raz, bo czułam, że dzisiaj wyjątkowo mam szczęście. Możemy wybrać się na duuuże zakupy! To jak? Może jutro?
-Nie. Jutro zaraz po szkole idę do wytwórni.
-wzięłam miskę z płatkami z powrotem.
-Ah...W takim razie pójdziemy w sobotę. Tym lepiej, bo jutro idę do pracy.
-Ta...
-nie interesowało mnie za bardzo co mówi mama. Po zjedzeniu płatków, wzięłam torbę i poszłam do swojego pokoju, żegnając się słowem ,,
Dobranoc". Weszłam do pokoju, szybko odrobiłam lekcje i spakowałam się do szkoły. Wzięłam szybki prysznic, umyłam zęby, rozczesałam włosy i wręcz nabuzowana emocjami dzisiejszego dnia poszłam spać.
12

Szybka pobudka. Szybka poranna toaleta. Szybkie założenie na siebie białej bluzki z krótkim rękawem a na to czarnej bluzy i czarnych rurek. Szybkie wyjście z domu i szybkie dotarcie do szkoły.
Dosłownie wszystko dzisiaj robiłam szybko, bo miałam mnóstwo rzeczy do zrobienia. Musiałam powiedzieć o wczoraj Selenie. Obiecałam też Joe, że będziemy spotykać się na każdej przerwie. Musiałam na przerwie nauczyć się na dwie prace klasowe i musiałam przypomnieć sobie teksty moich piosenek, aby mieć czym dzisiaj zaskoczyć ludzi w wytwórni. Udało mi się, wyrobiłam się. Selena wie o wszystkim, spotkałam się z Joe na każdej przerwie, a klasówki poszły mi w miarę dobrze. Po szkole znowu musiałam się pospieszyć, bo chciałam jak najszybciej zjawić się w wytwórni. Szłam szybkim krokiem po drodze przypominając sobie teksty moich piosenek. Byłam już w połowie drogi, kiedy zaczepił mnie Justin.
-spytał się, dorównując mi kroku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz