Obudził mnie głośny dźwięk budzika. Mamy wtorek. Ponownie wstałam, ubrałam, umyłam, uczesałam się, rany na rękach zakryłam fluidem, ślady na twarzy zakryłam włosami. Mogłam wyjść. Nie chciało mi się iść do tego miejsca, w którym już tyle wycierpiałam, ale musiałam, aby nie narobić sobie więcej problemów. Weszłam do klasy na dziesięć minut przed lekcją i usiadłam w mojej ławce w rogu. Selena i Miley znowu się na mnie patrzały i gardziły ze mnie. Śmiały się na cały głos, krytykowały mój ubiór, moje włosy, moje oczy... Niby normalka, ale nie mogłam już dłużej tego wytrzymać...
Podeszłam do nich i krzyknęłam im prosto w te ich zadufane w sobie twarzyczki:
-Wasi rodzice rzucają kasą na wszystkie strony, ale jakoś w wasz rozum nie zainwestowali!
Cóż. Chciałam dobić je ciętą ripostą ale nie udało mi się.
-Patrz, Sel, ta wywłoka tu przyszła! Przestań tak się wydzierać, bo przez ciebie się duszę. O, masz tu dolara-Powiedziała Miley, dając mi banknot do ręki-Żyletki są w kiosku na prawo od wyjścia ze szkoły.-dodała z szyderczym uśmiechem, patrząc na mój lewy nadgarstek, na którym-jednak-było widać rany.
Prawie się rozpłakałam, ale emocje tak we mnie buzowały, że wręcz nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam szarpać Miley. Szarpałam ją za włosy, jak najmocniej potrafiłam. Oczywiście, ona nie mogła być gorsza. Przedzierając się przed kołtun swoich kłaków próbowała mnie uderzyć z liścia, co raz jej się udało. O dziwo, Selena tylko siedziała i patrzała się, nie dołączała do bijatyki. Miley udało się odepchnąć mnie od siebie. Uderzyła mnie w twarz z całej siły, krzycząc:
-Spadaj stąd wywłoko! Wychowałaś się w dziczy, czy jak?!-zaczęła mnie kopać swoimi wypolerowanymi szpilkami-Nie dorastasz mi do pięt, grubasko!
-Rozbolała mnie noga i po ścianie zsunęłam się na podłogę.
Miley wręcz ze wściekłością w oczach coraz mocniej mnie kopała. Ja siedziałam i zakrywałam twarz dłoniami, udając silną. Nie chciałam pokazać, że płaczę. Wszyscy z klasy naokoło siedzieli w swoich ławkach zupełnie, jakby ich zamurowało i gapili się na mnie i Miley. Wyraźnie zażenowana Selena jednak wstała i odciągnęła Cyrus ode mnie.
-Nie marnuj czasu, Mil. Chodź z powrotem do ławki.
Ja natomiast byłam już cholernie zmęczona psychicznie i fizycznie. Kiedy Selena odciągnęła Miley na bezpieczną odległość, wstałam ciągle zakrywając twarz i szybkim ruchem zabierając torbę uciekłam z klasy. Zatrzasnęłam drzwi i podpierając się ściany zaczęłam szlochać. Czułam się okropnie, jak ostatnia idiotka. Zostałam upokorzona przed całą klasą! Z mojej torby szybkim ruchem wyciągnęłam żyletkę. Znowu chciałam się pociąć, ukarać samą siebie za to, że w ogóle istnieję. Jednak powstrzymała mnie przed tym sama Selena. Wyszła z klasy, wyszarpnęła mi żyletkę z rąk i wrzuciła ją do kosza na śmieci.
-Czego chcesz? Dokończyć to, co zaczęła Miley?
-spytałam przez łzy
O dziwo, Selena bez słowa usiadła obok mnie pod ścianą i patrząc mi się głęboko w oczy mocno złapała mnie za rękę, co wydawało mi się okropnie dziwne.
-Demi...-po cichu powiedziała-chciałam, żebyś wiedziała, że nie jestem taka, jak Miley. Udawałam tylko taką chamską, aby nie być sama. Chciałam przyjaźnić się z Miley, bo fajnie się ubierała i miała mnóstwo kasy. Ale po pewnym czasie stałam się równie zadufaną w sobie debilką, jak ona... Demi... przepraszam cię za wszystko... rozumiem, jeśli nie przyjmiesz moich przeprosin, ale chcę, abyć wiedziała, że bardzo, bardzo żałuję mojego zachowania... Przysięgam, że już nie będę taka chamska. Przed chwilą pokłóciłam się z Miley i... zerwałam naszą przyjaźń... Chcę się zmienić... Naprawdę. Przysięgam. Wybaczysz mi, Demi?
Po tej długiej wypowiedzi Seleny, nie wiedziałam, co zrobić. Z jednej strony pałałam do niej ogromną nienawiścią, jednak z drugiej strony chciałam ją z całej siły przytulić. Siedziałam i patrzałam jej się w oczy, aż ponownie wybuchnęłam płaczem i przytuliłam się do niej. Sel objęła mnie ramionami, jakbyśmy były siostrami, chociaż prawie się nie znałyśmy. Selena wstała i podała mi rękę i razem weszłyśmy z powrotem do klasy. Miley próbowała nas obydwie zabić wzrokiem, kiedy przechodziłyśmy obok jej ławki. Siedziała sama, podczas gdy ja usiadłam z Seleną. Czułam się bardzo dziwnie... Przed chwilą przytuliłam się z kimś, kogo jeszcze niedawno szczerze nienawidziłam, a teraz czuję z nią okropnie bliską więź...
Do domu odprowadziła mnie Selena. Po drodze mówiłyśmy sobie o wszystkim...O tym, kto nam się podoba(dowiedziałam się, że Sel zabujała się w Justinie z IIB!) o naszych rodzinach(rodzice Seleny rozwiedli się kiedy miała 2 latka) i o wielu innych... Pierwszy raz w życiu poczułam, że nareszcie mam kogoś, komu mogłam zwierzyć się ze wszystkiego. Wspaniałe uczucie! Znalazłam nową przyjaciółkę, z którą łączy mnie tak wiele... Niestety, musiałam wrócić do domu i do szarej rzeczywistości...
_________________________________________
Po długiej przerwie wrzuciłam trzeci rozdział. Mam nadzieję, że się Wam spodobał. :D
Ogółem w życiu przechodzę dziwny okres, i myślę, że właśnie do tego imagina przelewam większość swoich emocji i przeżyć.
Niektóre z tematów w tej ''powieści'' dotyczą właśnie moich prawdziwych przeżyć... ale nie będę zanudzać. ;)
Następny rozdział wrzucę pewnie w przyszły weekend. :)
Aaaa super, super! Właśnie przeczytałam wszystkie 3 rozdziały i jest to genialne. Uwielbiam Twój styl, choć wolę gdy akcja rozgrywa się wolniej. Ale tak tez jest świetnie :D Nie mogę się doczekać nn :D
OdpowiedzUsuń