niedziela, 14 października 2012

01

Dzisiaj udało mi się obudzić przed budzikiem, czyli równo o 5:30. Muszę wstawać tak wcześnie, nawet, jeśli do szkoły mam na 7:45, bo zawsze na długo zamykam się w łazience. Tak i dzisiaj-weszłam i stanęłam przed lustrem. Przyjrzałam się swojej twarzy: na policzku czerwony ślad, a na czole siniak. Lekko czerwona od krwi warga. Trzeba coś z tym zrobić. Otworzyłam szafkę, i wyjęłam z niej korektor do twarzy. Nim przynajmniej w pewnym stopniu udało ukryć się siniaka na czole i czerwoną pamiątkę po kłótni rodziców na policzku. Przykryłam to pudrem i wszystko było pięknie. Umyłam się, przebrałam i jeszcze raz spojrzałam na duże lustro w moim pokoju. Uczesałam włosy, związałam je w kok, i wtedy w lustrze zauważyłam czerwone ślady na moim lewym nadgarstku. Zapomniałam przykryć ich fluidem, więc szybko założyłam bransoletkę i na szczęście nie było już nic widać. Założyłam ciężką torbę na ramię i chciałam już wyjść, kiedy usłyszałam kolejną kłótnię rodziców. Znowu poszło o pieniądze. Trochę bałam się wyjść, bo słyszałam, że kłótnia toczyła się zaraz pod moimi drzwiami. Spojrzałam na zegarek. 7:00. Nie, jednak muszę iść. Lekko otworzyłam drzwi. Rzeczywiście, stali tam rodzice znowu kłócący się o błahostki. Przez chwilę stałam w drzwiach i patrzałam się na nich. Ojciec znowu był nachlany i wrócił dopiero rano, a matka jak zawsze darła się w niebogłosy. Wtedy zauważyli mnie. -Co się tak patrzysz? Do szkoły!-wykrzyknęła matka. Ja, jako że jeśli się nie posłucham, mogę zyskać kolejny ślad na policzku, wysunęłam się zza lekko uchylonych drzwi i po cichu wyszłam z domu. Przez cały czas było cicho, jednak kiedy zamknęłam za sobą drzwi wyjściowe, znowu było słychać krzyki. Do szkoły miałam dosyć krótką drogę, ale szłam jak najwolniej, żeby móc trochę porozmyślać. Myślałam-oczywiście-o Joe. Wtedy jednak z moich pięknych marzeń wyrwał mnie stopień zaraz przed wejściem do szkoły. Potknęłam się i poleciałam prosto na twarz. Naokoło stały oczywiście wszystkie osoby z mojej szkoły, a wśród nich Selena Gomez. Największa szpanerka w naszej ponurej budzie. Uderzyłam się prosto w nos. Usiadłam na ziemi i z całej siły próbowałam zatkać go, ponieważ czułam, że leci mi z niego krew. Nie myliłam się, momencik później miałam dłoń całą zakrwawioną. -Biedna Demi, tamponów do nosa zapomniała!-śmiała się Selena wraz z jej najlepszą psiapsiółką-Miley Cyrus. Wstałam, ciągle zatykając nos i szukając w kieszeni chusteczek. W tle zauważyłam Joe.O nie! Jak najszybciej ewakuowałam się do szkoły, żeby tylko mnie nie zobaczył... Pobiegłam do łazienki po drodze zwracając na siebie uwagę praktycznie wszystkich przechadzających się hallem. Udało mi się zatamować krwawienie z nosa, a więc wyszłam z łazienki, i wtedy zadzwonił dzwonek na lekcje. Weszłam do klasy jako ostatnia i usadowiłam się w mojej ławce w ciemnym rogu przy oknie. Pani Green jeszcze nie było, a więc miałam chwilę, aby rozejrzeć się po klasie. Przede mną siedziały dziewczyny typu ,Blondi sweet gerl' i rozmawiały o swoich chłopakach. W środkowym rzędzie siedziały plotkary, znowu patrzące się na mnie i śmiejące się. Pod ścianą siedzieli chłopacy, którzy jak zawsze rozmawiali o grach video. Mój wzrok ponownie skierował się na plotkary, a szczególnie na Selenę i Miley. Patrzały się prosto w moje oczy i się śmiały. Nie miałam pojęcia, o co chodzi, ale nie przejęłam się tym i odwróciłam się do okna. Wtedy w odbiciu w szybie zobaczyłam swoją twarz i się przeraziłam. Wyjęłam lusterko z torby i zauważyłam, że korektor się zmył, kiedy myłam twarz zimną wodą, aby zatrzymać krew z nosa i było widać wszystkie moje siniaki na twarzy! Przeraziłam się, ponieważ jeśli jakaś nauczycielka dowiedziałaby się o tym, zaraz zadzwoniłaby do moich rodziców, a wtedy oberwałoby mi się od starszych za mówienie na ich temat złych rzeczy. O, nie, o nie! Spanikowałam. Nie wiedziałam co robić. Spuściłam grzywkę, aby nie było widać mojego czoła, a policzek postanowiłam chwilowo zakryć dłonią, aby mieć czas wymyślić, jak zakryć ten ślad. Wtedy znowu usłyszałam falę śmiechów skierowaną w moją stronę. Obejrzałam się na Selenę i Miley, a Selena krzyknęła: -Wow, Demi, czyżbyś aż tak nienawidziła swojego wyglądu? Z resztą nie dziwię ci się!-Na te słowa cała klasa spojrzała się na mnie i zaczęła się śmiać. Zachciało mi się płakać, więc znowu odwróciłam twarz do okna i spuściłam głowę. Bezdźwięcznie płakałam, a po policzkach poleciało mi kilka łez. Wtedy do klasy weszła pani Green. Wierzchem dłoni wytarłam łzy, żeby Green nie zauważyła mnie płaczącej, bo zaraz zaczęłaby się awantura. Pani Green jest bardzo wymagająca a na dodatek okropnie chamska. Stanęła na środku sali i oczekując, aż wstaniemy, patrzała się na nas dzikim wzrokiem. -Dzień dobry-powiedziała, i wtedy dopiero mogliśmy usiąść. Ta i reszta lekcji jakoś mi minęły. To rysowałam, to pisałam teksty piosenek, to myślałam o Joe... Żeby nie było-z nauką nie idzie mi najgorzej. Po prostu na lekcjach się obijam, za to wszystko nadrabiam w domu. Tak też miałam zamiar zrobić dzisiaj. Po lekcjach ubrałam mój płaszcz, ponieważ było dosyć zimno i powoli szłam do domu. Nie chciałam tam wracać, ale już wolę być tam, niż na zimnym dworze. Dotarłam do domu w sam raz, aby uniknąć deszczu. W domu panowała przerażająca cisza. Weszłam do przedsionka i usłyszałam cichy szloch. Ten płacz był mi znany... To mama! Rzuciłam torbę na ziemię i jeszcze w płaszczu i wilgotnych od mokrej trawy trampkach pobiegłam do salonu. W rogu zauważyłam skuloną mamę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz