____________________Oto i drugi rozdział mojego imagina. Dopiero rozkręcam w nim akcję, ale mam nadzieję, że Wam się spodoba. :) Proszę o uwagi w komentarzach, jeśli coś się Wam nie spodobało, obiecuję poprawę. :D
niedziela, 14 października 2012
02
Stanęłam jak wryta, a moimi uczuciami zaczęły szarpać różne myśli: Kocham moją matkę, ale nie wiem, czemu, w pewien sposób czułam satysfakcję z jej płaczu. Przez głowę przeleciała mi myśl: ,,Ha, w końcu wiesz, co czuję!", jednak nawet nie chciałam tak myśleć. Podbiegłam do skulonej i roztrzęsionej mamy. Obok niej zobaczyłam rozbitą butelkę po piwie. Moja matka była alkoholiczką, więc przeraziłam się na widok tej szklanej butelki-modliłam się w myślach, aby jej nałóg tylko nie wrócił. Uklękłam obok niej i trzęsącą się dłonią dotknęłam jej ramienia. Wręcz biło od niej alkoholem. Powoli przeniosła wzrok na mnie. Przeraziłam się: jej twarz była cała czerwona i poraniona. Ona sama cicho łgała i się trzęsła.
-Mamo, co sie stało? -spytałam drżącym głosem.
Wtedy na myśl przyszedł mi ojciec. To on, kiedy się nachlał, bił mamę,jednak nigdy nie doprowadzał jej do takiego stanu! Pomogłam mamie podnieść się, i posadziłam ją na pobliskim fotelu. Zaczęła coś mamrotać, było widać, że znowu zaczęła nadużywać alkoholu. Chciałam już zawołać ojca, ale na szczęście ugryzłam się w język. Przeszłam się po mieszkaniu-nigdzie go nie było. A więc pewnie znowu się pokłócili, on pobił mamę i uciekł! Nie chciałam nikogo oczerniać, jednak już ułożyłam swoją wersję wydarzeń. Nalałam zimnej wody z butelki do szklanki i podałam ją mamie. Cała drżała. Na jej czole, zaraz nad prawym okiem zauważyłam draśnięcie. Wolałam nie ryzykować
-Dzwonię na pogotowie! -powiedziałam, jednak usłyszałam gwałtowne i stanowcze ,,NIE!".
Słowo to wypowiedziała niemrawym głosem mama. Spojrzałam się na nią pytającym wzrokiem. Podniosła się
-W-wszystkko ci opp-powiem...-zaczęła urywającym się głosem.
Usiadłam na fotelu naprzeciw i zdejmując płaszcz patrzałam się na nią. Powoli otworzyła usta i powiedziała:
-T-to wszystkoo przezz ni-ieggo. To przez twojeeg-go ojcca.-Widząc, że nie może wymówić już więcej, spytałam się:
-Znowu się pokłóciliście i cię uderzył?
Odpowiedziała mi potwierdzającym kiwnięciem głowy.
-I aby ukoić ból znowu zaczęłaś ćpać?!-Tym razem się zdenerwowałam.
Nie wiedziałam na co. Mama oparła głowę drżącą ręką i znowu lekko przytaknęła. Wstałam i stanęłam na środku salonu. W głowie pojawiły mi się wszystkie najsmutniejsze wspomnienia w życiu. Miałam tego już po dziurki w nosie, a jeszcze ojciec pobił moją matkę. Załamałam się, nie wiedziałam, co robić. Złapałam się za głowę i ukucnęłam na ziemi. Kucając skuliłam się i najzwyczajniej rozpłakałam. Miałam cholernie dość tego wszystkiego. Nikt mnie nie lubił, nawet mój ojciec mnie nie kochał. Nie traktował mnie jak córki. Z resztą, ja sama siebie również nienawidziłam. Chciałam obudzić się z tego koszmaru i mieć normalne życie!
Wstałam i spojrzałam się na mamę, która również cicho łkała. Zrobiło mi się jej żal. Ona nigdy mnie nie uderzyła i była dla mnie w miarę dobra. Podeszłam do niej i mocno ją przytuliłam. Nie obchodziło mnie już nawet to, że śmierdziała alkoholem. Objęła mnie ramionami i pierwszy raz w życiu poczułam się naprawdę kochana. Jej ramiona były pełne miłości i takie ciepłe... Znowu się popłakałam, tym razem jednak ze szczęścia. Poczułam się jak mała dziewczynka, jednak musiałam przejść do rzeczywistości.
-Lepiej, żebyś się położyła. -powiedziałam jeszcze załkanym głosem do mamy.
Mama wstała i lekko chwiejącym się krokiem poszła w stronę swojej sypialni. Zdjęłam moje trampki i odłożyłam je na miejsce. Westchnęłam, i wzięłam się za zmiatanie rozbitego szkła i ogólne ogarnianie całego salonu.Kiedy już wszystko sprzątnęłam, usiadłam na fotelu. Mój ojciec już chyba tu nie wróci. Tym lepiej dla nas obu. Nawet jeśli wróciłby tu błagając na kolanach, nie. Nie pozwoliłabym mu tu wejść za żadne skarby. W tamtym momencie pałałam to niego czystą nienawiścią, taką, jaką on czuł do mnie przez całe moje życie.
Wzięłam torbę i poszłam do mojego pokoju z zamiarem odrobienia lekcji. Usiadłam przy moim kochanym biurku i wyjęłam masę zeszytów. Na jutro miałam w planie 7 godzin lekcyjnych, a więc miałam wiele zadań do odrobienia i dużo do nauki. Po odrobieniu zadań domowych, zaczęłam się uczyć, jednak nie mogłam się skupić. Myślałam o tym wszystkim, co się stało. Wtedy doszłam do wniosku, że tak naprawdę, moje życie nie ma sensu. Zdjęłam bransoletki z mojej lewej ręki i na nadgarstkach zobaczyłam czerwone ślady. Ślady po każdym moim gorszym dniu. Ten dzień również taki był. Ale tym razem postanowiłam być silniejsza, niż moje demony i szybko schowałam rękę z powrotem. Spakowałam książki na jutro do szkoły i poszłam do kuchni, zrobić sobie kanapkę. Zajrzałam do lodówki, ale nic tam nie znalazłam, więc postanowiłam wyjść, kupić coś. Zarzuciłam na siebie kurtkę, założyłam moje trampki i wyszłam. Było już okropnie ciemno, ale lampy oświecały chodnik. Spożywczy był na szczęście blisko, więc po zrobieniu kilku kroków już znalazłam się w sklepie. W środku byli oczywiście miejscowy dresiarze oraz menele, próbujący ukraść kolejne piwo.Wzięłam kilka wędlin, chleb, bułki i herbatę, tak, że akurat mi starczyło znalezionych w mojej kieszeni drobniaków. Zmierzałam już w stronę kasy, kiedy zauważyłam coś, czego nie chciałabym zobaczyć nigdy(więcej)w życiu. Mój ojciec! Znowu kupował piwo. Był nachlany i chwiał się na boki. Serce zaczęło bić mi coraz szybciej. Chciałam uciec,zostawiając zakupy, ale wtedy też mój brzuch głośno zaburczał, więc postanowiłam po prostu zakryć twarz, aby mnie nie poznał. Założyłam kaptur i podeszłam do kasy. Czas jakby się zatrzymał, kiedy stanęłam przy kasie i po prostu czułam wzrok tych dresów i pijaków na sobie. Kiedy już kupiłam, co chciałam i prędko kierowałam się w stronę wyjścia, usłyszałam...
-DEMI! Yyk, c-co tty yo rryobisz?
Spojrzałam się za siebie i zobaczyłam ojca, szeroko otwierającego ramiona chcąc mnie przytulić.
-Zostaw mnie! Najpierw chlejesz, potem bijesz mamę, znowu chlejesz, a teraz przepraszasz! Kim ja dla ciebie jestem? Na pewno nie twoją córką! Gdybym nią była, chociaż pokazałbyś mi to! Jesteś kimś zupełnie dla mnie obcym...-powiedziałam przez zęby ze łzami w oczach i wyszłam szybkim krokiem ze sklepu, nie zwracając uwagi na gapiów. Kasjerka o mało nie wybiegła zza kasy, aby mnie uspokoić. Co prawda, to prawda, trochę mnie poniosło, ale chyba trudno mi się dziwić?
Ojciec jednak podbiegł do mnie, wahając się na boki i mocno złapał mnie za ramię.
-Demi-i! Ttylko ty-y mi zostsstałaś!!-wychrząknął.
-Tak, akurat. Dla ciebie ważniejsze są twoje cztery litery i wódka niż rodzina! Zostaw mnie w spokoju. -krzyknęłam ze łzami w oczach, mocno ściskając siatkę z zakupami i płacząc odbiegłam.
W domu pojawiłam się po kilku minutach. Weszłam do środka i ciągle płacząc upadłam na ziemię. Dlaczego to musi być takie trudne? Dlaczego to zdarzyło się akurat mi?! DLACZEGO?! Płakałam coraz głośniej i głośniej. Skuliłam się i leżałam tak na ziemi. Nie panowałam nad sobą. Przez głowę przeleciały mi wszystkie możliwe sposoby, którymi można popełnić samobójstwo. Szczerze? Bardzo chciałam, aby już nie było mnie na tym świecie. Wydawało mi się, że byłby on lepszy beze mnie. Jeszcze przez chwilę leżałam i płakałam, bijąc pięścią o podłogę, potem za sprawą burczącego brzucha, wstałam i zrobiłam kanapki i herbatę. Jeden talerz z kanapką i kubek z herbatą zaniosłam mamie, która dalej mocno spała. Położyłam talerz na stoliku, a sama poszłam z moim do swojego pokoju. Weszłam do mojego małego pokoju i usiadłam przy biurku. Panowała okropna cisza, w końcu mogłam odpocząć od ciągłych kłótni rodziców. ,,Jutro do szkoły'' pomyślałam, pociągając nosem i wycierając ostatnie łzy rękawem i zaczęłam jedząc kanapkę, ubierać pidżamę. Kiedy już znalazłam się w mojej kochanej, niebieskiej pidżamce, spojrzałam w lustro. Znowu zobaczyłam w nim tą nieogarniętą i zapłakaną Demi. Widzę ją taką codziennie, nawet nie chce się do mnie uśmiechnąć. Tylko stoi i wygląda, jakby miała się zaraz ponownie rozpłakać. Odwróciłam od niej uwagę, bo tylko mnie dołowała. Dokończyłam moją kanapkę i postanowiłam iść spać. Przed snem jeszcze myślałam o Joe. Kiedyś tyle nas łączyło. A teraz? Teraz on nie chce mnie znać. Nie mam pojęcia czemu, co zrobiłam nie tak? Tak myśląc, w końcu zasnęłam...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz