Byłam taaaka szczęśliwa, że nie zwracałam uwagi na gapiących się na mnie ludzi i śmiejących się ze mnie, przechodzącej przez hall. Miałam to głęboko gdzieś, ważny teraz był tylko Joe i nasz domek na drzewie. W podskokach przybyłam do klasy i z całej siły ścisnęłam Selenę, już czekającą na mnie w ławce.
-SEL! Umówiłam się z Joe w... w domku na drzewie...
-zaczęłam się śmiać, bo wydawało mi to się komiczne, romantyczne spotkanie w domku na drzewie. Dziecinada.
-Ojej, Demi, to świetnie!
-odpowiedziała Selena uśmiechając się.
Usiadłam na krześle w ławce i wprost nie mogłam się powstrzymać od zapytania się:
-A jak tam twoje relacje z Justinem?
Selena zarumieniła się i nieśmiało się uśmiechnęła.
-Hm... no... dobre...
-wybąkała wyraźnie zawstydzona.
-A może coś więcej?
-przysunęłam się do niej i zapytałam z zaciekawioną miną.
Wtedy do klasy wszedł pan Flower i zaczął znowu gadać o tym, że jesteśmy bardzo niegrzeczną klasą bla, bla, bla... Selena najwyraźniej cieszyła się, że nie musiała odpowiadać na moje pytanie, ale nie dawałam jej spokoju. Napisałam do niej karteczkę ,,
Sel, odpowiesz mi? :)". Selena odpisała mi ,,
Jus odprowadził mnie pod klasę, tam wytłumaczyłam mu historię twoją i Joe, ale obiecał, że będzie zachowywać się, jakby nic nie wiedział. Potem zadzwonił dzwonek no i przytuliliśmy się na pożegnanie a on dał mi całusa w policzek. DEMI, jestem Z.A.K.O.C.H.A.N.A.!''. Kiedy to przeczytałam wybąkałam z siebie tylko ciche ,,
Oooooo''. Zaczęłam zazdrościć Selenie. Też chciałabym mieć kogoś, komu się podobam, i kto coś do mnie czuje. Niestety, na razie mogę tylko marzyć. Z resztą, co tu porównywać? Selena jest śliczna, zgrabna i ma piękne oczy. A ja? Lepiej nie mówić. Nie lubiłam swojego wyglądu, dużo bym dała, aby wyglądać inaczej, być chudsza, mieć mocniejsze włosy... i w ogóle być inna. Jak te dziewczyny z okładek magazynów. Po chwili moje myśli z Seleny przeszły na Joe. Nie mogę się doczekać jutra! Znowu będziemy razem spędzać czas, tak, jak kiedyś. Znowu będziemy normalnie rozmawiać, nie będziemy nic przed sobą ukrywać, wszystko będzie tak, jak wcześniej. Ta myśl pozwoliła mi przetrwać te wszystkie osiem godzin szkolnych, i z nią też uśmiechnięta wracałam do domu.
-Hej, Demi!
-usłyszałam głośny krzyk tuż za sobą.
-Miley?
-lekko przestraszona obróciłam się.
-Tak, a kto inny? Przecież nikt nie chce się z tobą zadawać, grubasko, no, po za tą ostatnią ździrą, Seleną.
-Odwal się ode mnie. Od Seleny też.
-zagryzając wargę chciałam iść dalej, ale Miley złapała mnie za ramię.
-Słuchaj! Albo odwalisz się od Joe'go, albo twoja brzydka twarz będzie jeszcze brzydsza. Joe jest moim chłopakiem, i nie życzę sobie, żeby jakaś wieśniara jak ty się z nim zadawała!
-zaczęła krzyczeć.
-C-co proszę?
-odparłam zupełnie zdumiona. JOE MA DZIEWCZYNĘ?
-Nie udawaj niewiniątka, Lovato. Widziałam, jak robiłaś do niego maślane oczy dzisiaj na przerwie. To ci się nie upiecze. Odwal się od niego, albo zrobię ci taką reputację w budzie, że nie pozbierasz się do końca życia. Rozumiesz?!
-wykrzyknęła Miley, wręcz ze wściekłością w oczach.
-Może jest twoim chłopakiem, ale też MOIM przyjacielem od najmłodszych lat, a że masz z tym problem, to już twoja sprawa.
-powiedziałam, próbując powstrzymać łzy.
-Uważaj, bo niedługo może stać się też twoją sprawą. Co ty sobie w ogóle myślisz? Że Joe się w tobie buja? Błagam cię, Joe nie kochałby się w kimś takim, jak ty! Patrzałaś kiedykolwiek w lustro, świnio?
-spytała Miley, tym razem powodując u mnie nie smutek, a wściekłość.
-Odpieprz się ode mnie, wypieprzaj z mojego życia, wypudrowana laleczko. Idź rozdawaj swoje cięte riposty i uwagi tam, gdzie są osoby o takim samym IQ, jak twoje, oraz, gdzie ktokolwiem przejmuje się twoją opinią, bo ja nie chcę na ciebie marnować czasu!
-wykrzyczałam i uciekłam.
Biegłam w stronę domu, na siłę powstrzymując łzy. Wszystkie myśli skumulowały się w mojej głowie. Joe ma dziewczynę? Nawet nie wiedziałam! I to jeszcze taką ździrę, jak Miley?! Przecież... oni nawet do siebie nie pasują! Miałam głęboko gdzieś, jak Miley mnie zwyzywała, nie przejmowałam się też gapiącymi się na mnie ludźmi, którzy patrzeli się na mnie, bo płakałam. Stanęłam przed drzwiami domu. Przetarłam oczy rękawem i weszłam do środka.
-Już jestem!
-wykrzyknęłam, jak zwykle udając szczęśliwą. Wychodziło mi to perfekcyjnie. Stanęłam w przedsionku, oczekując na odpowiedź, ale jej nie zyskałam.
Jej jej jej ! :) Super! Nie mogę doczekać się następnego :)
OdpowiedzUsuń