niedziela, 27 stycznia 2013

13

Długo nie zajęło, zanim chłopacy weszli do studio i zaczęli nastrajać instrumenty. Ashley siedziała za szybą, kombinując coś z mikserem i co chwilę dając nam jakieś podpowiedzi przez mikrofonik.
-Tu masz słuchawki, chociaż nie będą ci teraz potrzebne. Najpierw z chłopakami musimy nagrać podkład, dopiero potem wejdziesz ty.
-powiedział Niall podając mi słuchawki.
-Okej. Mogę popatrzeć?
-spytałam z uśmiechem
-Jasne. A i jeszcze jedna sprawa. Wyłącz telefon, żeby nie przeszkadzał w nagrywaniu.
-Ok.
-powiedziałam i wyłączyłam telefon. Odwróciłam się w stronę chłopaków, którzy z tyłu już ćwiczyli nuty do Remember December. Każdy z nich był skupiony tylko na swoim instrumencie muzycznym. Traktowali je jak małe dzieci, delikatnie i z uczuciem. To niesamowite. Po piętnastu minutach kiedy byli już gotowi, zaczęli nagrywać. Było to dla mnie dziwne, bo jak można od razu nagrywać, bez przygotowań? Nie mam pojęcia, ale jakoś się dało, bo chłopakom szło świetnie. Kiedy zrobili sobie przerwę, Ashley zawołała mnie do siebie, przed mikser.
-Patrz, Demi.
-wskazała mi ekran laptopa-
Teraz będziemy obrabiać to, co chłopacy nagrali do tej pory. Jak na razie, zagrali dopiero pierwszą zwrotkę. Potem zajmą się pozostałymi a na końcu refrenem. A że jest to twoja piosenka, musisz zdecydować o kilku rzeczach.
I tak też zrobiłyśmy. Piosenka będzie pop-rockowa, tak jak chciałam. Wszystko było dokładnie tak, jak chciałam! Kiedy po dwóch godzinach chłopacy skończyli nagrywać i wszystko zostało dopięte na ostatni guzik, nadeszła moja kolej. Usiadłam za mikrofonem i założyłam słuchawki tak jak kazała mi Ash. Chwilę potem usłyszałam w nich intro. Ogarnął mnie ogromny stres, bo w końcu nagrywałam prawdziwą piosenkę i wszystko zależało ode mnie. Ale nie dałam mu się i zaśpiewałam wszystko tak, jak chciałam. Zaśpiewałam ostatnie słowa i spojrzałam się na Ash i chłopaków. Klaskali mi, natomiast ja odłożyłam słuchawki i w podskokach do nich przyszłam i usiadłam przed laptopem obok Ashley. Wszyscy razem zajęliśmy się obrabianiem piosenki. Do studio weszło dwóch wysokich mężczyzn i pomogli nam w miksowaniu piosenki. Razem z chłopakami nagrałam też chórki. Piosenka była gotowa po łącznie pięciu godzinach pracy.
-I jak? Podoba ci się?
-spytała Ashley, kiedy skończyłyśmy słuchać mojej debiutanckiej piosenki.
-Jest... wow...
-odpowiedziałam zszokowana-
Po prostu nie wierzę w to, co się dzieje.
-Dobra, nie wiem, jak wy, ale ja jestem głodny po tych pięciu godzinach. Kto chce pizzę?
-spytał Niall
-Ja!
-powiedzieli zgodnie Nick, Harry i Ashley.
-A ty, Demi?
-Nie, ja dziękuję...
-odpowiedziałam wymuszając uśmiech
-Na pewno? Nic nie jadłaś przez cały ten czas, my chociaż mieliśmy kanapki...
-spytała z troską Ashley
-Na pewno. Jadłam dzisiaj spore śniadanie.
-Śniadanie? Demi, teraz jest pora obiadu...
-powiedział Nick
-Oj, no nie zmuszajcie mnie. Naprawdę nic nie chcę.
-wymigiwałam się na wszystkie sposoby.
-No dobra, to ja idę na miasto. Wrócę za pół godziny.
-powiedział Niall wychodząc.
-A więc... Mamy już pierwszą piosenkę. Teraz czas omówić tematykę całego albumu.
-powiedziała Ashley puszczając mi oko
-Czyli?
-spytałam.
-Czyli, że musisz nam powiedzieć, o czym ma być twój debiutancki album. O czym ma opowiadać, ile ma trwać, jakim gatunkiem muzycznym ma być, ile ma mieć piosenek.
-Um... Szczerze, to nie wiem. Mam napisanych około trzynastu piosenek, każda mówi o podobnych sprawach. Zazwyczaj są to piosenki o miłości, no, po za dwiema specjalnymi, czyli Skyscraper i Believe in Me. Mogę je wszystkie jutro przynieść...
-O, świetnie!
-przerwała mi Ash
-...Mam trzynaście piosenek, które trwają może około trzech, czterech minut. Godzina czasu to będzie na pewno.
-dokończyłam.
-A Skyscraper? Brzmi ciekawie, o czym opowiada?
-spytał zaciekawiony Nick, rozsiadając się na kanapie obok Harry'ego. Naprawdę nie chciałam o tym opowiadać. Ta piosenka opowiadała o moich problemach z brakiem samoakceptacji, z bulimią, cięciem się... dlatego powiedziałam tylko:
-Jutro się dowiecie.
-Jutro jest sobota, tak? To świetnie, może spotkamy się tu już o siódmej rano?
-spytał zachwycony Harry
-Porąbało cię? Ja w soboty o siódmej jeszcze śpię!
-odpowiedział zdenerwowany Nick.
-Za to ja z chęcią przyjdę!
-powiedziałam szczęśliwa
-Jutro też będziemy nagrywać?
-Pewnie. Musimy teraz tylko ustalić datę premiery twojej, a tak właściwie waszej płyty. Myślę, że zdążycie nagrać ją w miesiąc, ale przedtem musimy wypromować ją singlem, a więc może ustalmy jej premierę na połowę wakacji, może pierwszy sierpnia? Co wy na to?
Zgodnie przyznaliśmy Ashley rację. Byłam przeszczęśliwa, że mogę spełniać moje marzenie, a w przyszłości śpiewać przed tysiącami ludzi... To było po prostu niesamowite.
-A teraz mam dla was pytanie. Co macie zamiar zaśpiewać na tym festiwalu 20. czerwca? Dodam, że pojawią się tam wszyscy młodzi wychowankowie naszej wytwórni, tj. Justin Bieber, Miley Cyrus, no i ty, Demi. Będą tam też gwiazdy światowego formatu. Britney Spears, Kelly Clarkson, Jennifer Lopez, czy Usher.
-Kelly Clarkson?!
-wykrzyknęłam-
Spotkam Kelly Clarkson?!
-Nie wiem, czy spotkasz. Takie gwiazdy mają własne garderoby i ochroniarzy, którzy nikogo nie wpuszczą do środka. Wy natomiast będziecie się musieli niestety pocieszyć przyczepą za sceną. A przynajmniej na razie. Ale nie zmieniajmy tematu. Co zaśpiewacie? Remember December czy może jakiś cover? Musicie zdecydować teraz, bo macie niecały miesiąc na próby.
-Ale tak bez Niall'a?
-spytałam.
-Niall i tak o niczym nie decyduje, zazwyczaj opiera się na nas i naszej opinii.
-odpowiedział Nick poprawiając sobie włosy.
-Może zaśpiewamy Remember December, ale w jeszcze mocniejszej wersji?
-zaproponował Harry-
Chodzi mi o taki mocny rock? Głos Demi marnuje się w pop'ie. Musimy chociaż spróbować.
-Nie mam nic przeciwko, ale potraficie tak dobrze obsługiwać się gitarami elektrycznymi?
-spytała Ashley śmiejąc się. Chłopacy tylko ironicznie się uśmiechnęli.
-To może zrobimy próbę?
-spytałam z szerokim uśmiechem.
-Nie mamy gdzie. Hala jest chyba zajęta przez Justina.
-Ashley zgasiła mój zapał
-Ale możemy przecież sprawdzić. Mamy jeszcze trochę czasu zanim Niall przyjdzie z pizzami.
-powiedział Harry
-To chodźmy!
-porwałam się na nogi poprawiając bluzkę. W podskokach wyleciałam ze studio a za mną kolejno Ashley Nick i Harry. Rzeczywiście, Justin miał próbę na hali, ale właśnie mieli przerwę. Nick i Harry poszli przeglądać instrumenty muzyczne znajdujące się tam, a Ash rozmawiała o czymś z menagerem Justina. Ja natomiast postanowiłam porozmawiać z samym Bieberem.
-Co ćwiczycie?
-spytałam siadając obok niego na schodach prowadzących na scenę, na której odbywała się próba.
-Układ choreograficzny do Boyfriend na festiwal Summer Fest 20. czerwca. Słyszałem, że też tam będziesz?
-spytał, wycierając pot z czoła ręcznikiem i popijając wodę. Widać było, że ćwiczył od dłuższego czasu, a układ choreograficzny był skomplikowany.
-Tak, ale my nie planujemy żadnego tańca do piosenki... Tak właściwie dopiero dzisiaj zdecydowaliśmy o piosence.
-odpowiedziałam, również popijając wodę z butelki, którą podał mi Jus.
-Tak? Jaka to będzie?
-Remember December. Dzisiaj ją nagraliśmy!
-odpowiedziałam dumnie się uśmiechając.
-Wow, szybko ci idzie. Przepraszam, muszę iść, kolejna próba. Jak chcesz, możesz popatrzeć.
-zaproponował Justin wstając ze schodów zawołany przez jednego z tancerzy.
-Z chęcią!
-powiedziałam również wstając ze schodów i uśmiechając się. Stanęłam pod sceną uważnie się wszystkiemu przyglądając. Justin stanął na froncie a za nim i naokoło niego kilku tancerzy. Całkiem z tyłu miejsca mieli muzycy. Poleciały pierwsze nuty Boyfriend. Justin zaczął śpiewać i tańczyć a chwilę po nim tancerze. Wszystko to wyglądało jak wielkie, zjawiskowe show, nawet bez świateł, laserów i specjalnego nagłośnienia. Bieber zachowywał się jak prawdziwy profesjonalista, zupełnie, jakby występował tak całe życie i było to dla niego codziennością. Widać, że był zmęczony, bo pot już leciał z niego ciurkiem a między kolenymi wersami piosenki brał głębokie oddechy, jakby brakowało mu powietrza. Justin tańczył z taką lekkością, a jego buty ślizgały się po posadzce, jakby były...osmarowane masłem na podeszwie. Dziwne porównanie, ale to naprawdę tak wyglądało. Ostatnie wersy, ostatnie słowa, ostatnie kroki... i Justin zszedł ze sceny i stanął przede mną.
-Panie i panowie, to był Jussssstiiin Biiieeeebeeer z utworem Boyfriend!
-zaczęłam klaskać i krzyczeć uśmiechając się.
-Czyli ci się podobało?
-spytał zsapany Jus, wycierając twarz ręcznikiem.
-Byłeś świetny! Musisz pokazać to Selenie!
-Selenie? Ah, no tak, Selenie. Jak na razie jest zajęta. Niestety.
-Zajęta? Mi mówiła, że jedyne, co robi, to nauka jazdy na desce!
-odparłam lekko zszokowana
-Nie mówiła ci? Dostała rolę w serialu! Przedwczoraj była na castingu. Dzisiaj dowiedziała się, że się dostała i napisała mi. Może chciała zrobić ci niespodziankę?
-Justin się uśmiechnął
-Dziwne... zazwyczaj o wszystkim mi mówiła. Najwyraźniej będę musiała do niej zadzwonić.
-Demi!
-podbiegł do nas Niall obładowany pizzami.
-A te pizze... to dla kogo?
-spytałam się patrząc na stos tłustego i niezdrowego żarcia.
-Dla mnie. To znaczy, no, dla nas. Nickowi, Harremu i Ashley już dałem, właśnie jedzą.
-Przecież ja nie chciałam pizzy...
-Ale ci kupiłem. Masz je zjeść, bo masz mieć siłę na śpiewanie. Przed nami długa noc, moja droga!
-zażartował Niall.
-Tłuszcz mi nie da sił na śpiewanie.
-z całych sił chciałam wymigać się od jedzenia tych pizz.
-I o co chodzi ci z tą całą nocą?
-spytałam lekko zirytowana. Justin zaczął się śmiać na słowa Nialla o ''długiej nocy''. Boże, chłopacy myślą tylko o jednym, a Justin szczególnie!
-Jaki znowu tłuszcz? Tobie to nie zaszkodzi. Z resztą patrz, ile ja jem. A nie tyję. Jak to, nie wiesz? Zostajesz w studio do północy, przecież nagrywamy!
-Chyba żartujesz?! Ashley powiedziała, że tylko obgadamy jakieś sprawy i mogę iść! Niall, powiedz, że żartujesz i przestań się głupkowato śmiać!
-zaczęłam z przerażeniem krzyczeć, widząc zawadiackie oczy Nialla.
-No dobrze, przepraszam!
-blondas wybuchł śmiechem
-Po prostu chciałem zobaczyć, jak wyglądasz, kiedy się denerwujesz!
-Jestem wręcz wściekła. I co? Ładnie wyglądam?!
-No muszę przyznać, że ładnie.
-powiedział Niall powstrzymując śmiech.
-To ja idę i... czekamy.
-dodał, kiedy zobaczył moją wściekłą minę i odszedł.
-Przepraszam, Justin. Niall to taki bachor.
-powiedziałam szeroko się uśmiechając.
-Justin?
Bieber śmiał się w najlepsze.
-Przestań, no! Jus! Dobra, nie słuchasz mnie, to idę.
-powiedziałam, udając obrażoną i odchodząc. Justin szybko złapał mnie za rękę i odwrócił do siebie.
-Prz...epraszam... Haha... Ale to wszystko wyglądało komicznie. I ta twoja w-wściekła mina... ahaha...
-Ahaha, jakie to zabawne!
-powiedziałam z sarkazmem.
-Deeeemiiiii!
-usłyszałam głos Nialla z końca hallu
-Otworzysz mi?
-Ten łakomczuch stał pod drzwiami wyjściowymi i nie miał jak ich otworzyć, ponieważ w rękach trzymał pudła z pizzami.
-Przepraszam, muszę iść. Rozumiesz, w końcu czeka mnie ''długa noc''.
-powiedziałam kręcąc oczami. Przytuliliśmy się na pożegnanie i podeszłam do Nialla otwierając przed nim drzwi. Z hali do studia droga była niedaleka, tak właściwie tylko kilka kroków, jednak Niall w ciągu tej minuty drogi zdążył namawiać mnie na zjedzenie pizzy chyba ze sto razy.
-Nie, Niall, nie zjem tej pizzy!
-Ale czemu?
-Bo... mam alergię na ser!
-skłamałam
-Mam jedną bez sera!
-No i jestem wegetarianką.
-Skłamałam ponownie.
-Mam taką bez dodatków! Chociaż jeden kawałek, prooooszę, zrób to dla mnie!
-Nie! Dlaczego ci tak zależy?
-Bo widzę, że jest ci słabo. Od przyjścia NIC nie jadłaś. Martwię się o ciebie.
Cóż, tekst o tym, że było mi słabo, był akurat w 100% zgodny z prawdą. Było mi niedobrze i od czasu do czasu kręciło mi się w głowie, ale nie było mi na tyle niedobrze, żebym zmusiła się do zjedzenia tylu kalorii.
-Nie jesteś moim ojcem, Niall.
-powiedziałam spoglądając na ziemię i otwierając przed blondynem drzwi. Zrobiło mi się głupio, bo wychodziło na to, że naprawdę o mnie się martwił, skoro mówił takie rzeczy.
-Hej ponownie!
-wykrzyknął Niall wchodząc do studio i szeroko się uśmiechając. Ja, ciągle mając poczucie winy, ze schyloną głową weszłam do środka, zamknęłam drzwi i usiadłam na pobliskim krześle obok Ashley. Wszyscy jedli smacznie pachnące pizze.
-Demi, nie jesz?
-spytał Nick z ustami pełnymi miękkiego ciasta, napełnionego chemikaliami i konserwantami.
-Nie, ja... Justin dał mi kanapkę.
-ponownie skłamałam, lekko się uśmiechając. Teraz do mojego złego samopoczucia, doszło jeszcze poczucie winy. Zrobiło mi się strasznie smutno i głupio, bo Niall naprawdę chciał mi pomóc, a ja byłam taka chamska dla niego. Znowu zakręciło mi się w głowie i zrobiło mi się ciemno przed oczami, więc oparłam się o oparcie i za chwile było lepiej. Niall już się do mnie nie odzywał, tylko cały czas żartował z Ash, Harrym i Nickiem. Słyszałam ich przytłumione śmiechy i widziałam lekko zamglone uśmiechy. Ponownie zakręciło mi się w głowie, a mój brzuch zaczął wariować. Burczał jak opętany. To pewnie przez zapach żarcia. Zamknęłam oczy i zaczęłam głęboko oddychać, ale to nic mi nie dało.
-Ash... Będziemy jeszcze coś omawiać czy nagrywać? Bo muszę iść do domu...Dostałam sms'a od mamy, że źle się czuje i trochę się martwię.
-ostatkami sił spytałam się.
-Nie ma sprawy, idź. Tylko pamiętaj, jutro, siódma rano!... Demi, dobrze się czujesz? Okropnie zbladłaś. Może jednak coś jesz?
-Nie, nie. Po prostu martwię się mamą. To idę. Do jutra!
-powoli wstałam i wspierając się ścianą, wyszłam. Kiedy tylko zamknęłam za sobą drzwi studio, postanowiłam zadzwonić do Joe.
-Halo? Joe?
-Demi? Cześć!
-odpowiedział wyraźnie szczęśliwy Joe
-Słuchaj... przyjdziesz po mnie pod studio? Wiesz, gdzie to jest, mówiłam ci...
-zaczęłam oddychać głębiej, bo już naprawdę traciłam siły. Usiadłam pod ścianą.
-Jasne, właśnie jestem w okolicy. Będę czekać.
-Dziękuję...
-odparłam i rozłączyłam się. Nie miałam siły, żeby wstać. Mój organizm odmawiał posłuszeństwa i domagał się jedzenia, ale nie mogłam, po prostu nie mogłam nic przełknąć. Myśl, że znowu mogłam przytyć, i doczekać się kolejnych docinek od Miley była zbyt przerażająca.
-Demi?!
-podskoczyłam z przerażenia. To był Niall.
-Co ty robisz, głuptasie?! Nick miał rację, że jest z tobą źle. Dobrze mi poradził, żebym po ciebie wyszedł. Dalej, pomogę ci wstać.
-blondyn podał mi dłoń i pomógł wstać, jednak nie mogłam utrzymać równowagi i upadłam prosto w jego ramiona.
-Jest aż tak źle?
-Nie, Niall... po prostu pomóż mi wyjść. Tam czeka Joe, przyszedł po mnie...
-Skoro tak...
-Niall pomógł mi zrobić kilka kroków, ale to i tak nic nie dało, bo nie miałam siły nawet na ruszenie nogami. Wziął mnie na ręce. Był taki miękki i ciepły... Wtuliłam się w jego ramiona, przymknęłam oczy i ostatkami sił trzymałam się jego ramion, żeby nie spaść. Nie odezwał się do mnie słowem aż do drzwi wyjściowych, kiedy stanęłam na własnych nogach i pomógł mi wyjść. Do drzwi właśnie dobiegał przerażony Joe. Na dworze było już ciemno i zimno, mimo, że była dopiero 20:00.
-Kim jesteś i co zrobiłeś Demi?
-wykrzyknął Joe, popychając Nialla i szarpiąc go za bluzę, widząc mój stan. Ja natomiast usiadłam na pobliskiej ławce.
-Hej, hej! Wyluzuj, ty jesteś Joe? Chłopak Demi?
-spytał Niall, odpychając Joe.
-Tak, a co?!
-wykrzyknął Jonas ściskając dłonie w pięści
-Pomogłem jej się wydostać z wytwórni, prawie zemdlała. Nic nie jadła od przyjścia tutaj, nie chciała nawet pizzy. Taki z ciebie chłopak, że nawet nie wiesz, co dzieje się z twoją dziewczyną?
-Lepiej się ode mnie odwal, i nie podskakuj!
-Joe stał się wręcz agresywny. Zaczął kopać Nialla.
-Spieprzaj! Co, prawda boli, nie? Demi leżała bezsilna w wytwórni, a ty gdzieś się obijałeś!
-Kim ty w ogóle jesteś?!
-Niall, gitarzysta, który też najprawdopodobniej uratował życie twojej dziewczynie.
-Joe, proszę, przestań...
-powiedziałam wstając i podpierając się ławki.
-Niall mi pomógł.
-tylko tyle niestety mogłam powiedzieć. Poczułam się jeszcze gorzej i przy kolejnym zakręceniu w głowie, z powrotem upadłam na ławkę.
-Idź, Niall
-powiedział wyraźnie złagodniały Joe-
I... dzięki za uratowanie Demi.
-dokończył i usiadł obok mnie na ławce. Nie patrzałam na niego, tylko na Nialla, który powoli, trochę smutny, a trochę wściekły oglądając się za mną i utykając na jedną nogę, wrócił się do wytwórni.
-Co jest, Demi?
-spytał Joe, okrywając mnie swoją ciepłą bluzą.
-Ja... nie wiem... Nie jadłam nic od śniadania, ale do tej pory czułam się dobrze...dopiero kiedy Niall przyniósł pizze. Jej zapach sprawił, że zrobiłam się strasznie głodna, ale nie mogę jeść... po prostu nie mogę...
-powiedziałam na jednym wydechu, przytulając się do Joe
-Proszę, nie rób mi tego. Wiesz, jak się przestraszyłem? Czemu nie możesz jeść?
-Nie rozumiesz? Pizza to kalorie. Kalorie równa się kilogramy. Kilogramy to tłuszcz. A tłuszcz, to miano ,,Tłustej świni'' nadawane przez Miley jak i resztę szkoły.
-Nie mów, że nie jesz, bo nie chcesz przytyć! Demi, przecież Miley to jest wredna zdzira, wszystkich wyzywa i myśli, że przez to jest fajna...
-Ale mnie wyzywa cała szkoła, Joe! Cała szkoła, oprócz ciebie, Seleny i Justina. Nawet nauczyciele mnie nie lubią. A ja nie zrobiłam nikomu nic złego...
-przerwałam mu.
-Kotku, dla mnie jesteś idealna. Proszę, nie zmieniaj się tylko dlatego, że Miley tego chce. Nie zmieniaj się, bo jesteś piękna taka, jaka jesteś. Jeszcze zobaczysz, ośmieszę Miley na oczach całej szkoły i przestanie ci dokuczać.
-Nawet nie wiesz, ile dla mnie znaczą twoje słowa.
-powiedziałam, jeszcze mocniej się wtulając, a do moich oczu same napłynęły łzy-
Jesteś skuterem?
-spytałam po chwili.
-Tak, mam cię odwieźć do domu?
-Czytasz w moich myślach.
Joe wstał i widząc, że nie mam siły się ruszyć, wziął mnie na ręce. W jego ramionach czułam się jak prawdziwa księżniczka w ramionach księcia. Joe sprawiał, że moje zmartwienia znikały. Jonas pomógł mi usiąść na motorze na miejscu pasażera, natomiast sam usiadł z przodu. Jechaliśmy w ciszy, wpatrując się w szybko przemijające uliczne światła. Kilka minut potem byliśmy już pod moim domem. Joe pomógł mi wejść do domu. Nikogo nie było w środku, a więc zaprosiłam go.
-Trochę się tu zmieniło od kiedy ostatni raz tu byłem.
-Ostatni raz byłeś tutaj pięć lat temu.
-powiedziałam, rzucając się na kanapę.
-Racja... Dobra, to co chcesz na kolację?
-powiedział, zaglądając do lodówki bez mojej zgody.
-Nic nie chcę.
-powiedziałam stanowczo i zaczęłam obgryzać paznokieć. Poczułam wściekły wzrok Joe na sobie.
-Czyli kanapkę z serem, szynką i ogórkiem.
-powiedział po chwili.
-Albo nie! Co powiesz na tortillę?
-Tortillę? Ale...
-Taką zdrowotną, z warzywami na parze i kawałkami kurczaka i zimnej sałaty. Kevin mnie tego nauczył.
-powiedział wyjmując warzywa z lodówki.
-No dobra...
-odparłam niechętnie. Pocieszyły mnie warzywa na parze, które nie są tuczące, ale sprawiające, że przynajmniej się najem.
-Mam ci pomóc?
-Nie, ty lepiej siedź i odpoczywaj.
Przy Joe mogłam naprawdę czuć się bezpiecznie. Ufałam mu bezgranicznie i kochałam całym sercem. Dziwne uczucie. Nigdy wcześniej nikomu tak nie ufałam. Nie ma co się dziwić, znałam Jonasa od urodzenia, tak samo on mnie. Wiedzieliśmy o sobie wszystko, znaliśmy swoje słabe jak i mocne strony. Leżałam na kanapie skulona i otulona bluzą Joe, patrząc się na jego zapracowane dłonie. Znał się na gotowaniu jak mało który chłopak w jego wieku. Z resztą, znał się też na wielu innych rzeczach. Świetnie śpiewał, był wysportowany i jest w nim zakochane 3/4 szkoły. Jedyną jego słabością była nauka, która szła mu... okropnie. I to serio. Na szczęście jeszcze nigdy nie zdarzyło się, żeby nie zdał do następnej klasy.
-Proszę bardzo.
-powiedział Joe po kilkunastu minutach, podając mi talerz z wielką tortillą. Usiadł na kanapie obok mnie i sam zaczął jeść.
-Mmm.. pięknie pachnie!
-powiedziałam z zachwytem. Rzeczywiście, większość zawartości tortilli to były warzywa na parze, a więc bez obaw mogłam jeść. Włączyłam telewizor na kanał muzyczny i wtuliłam się do Joe, przegryzając kolację.
-Wiesz, nagrałam dzisiaj pierwszą piosenkę.
-powiedziałam, kiedy już miałam trochę więcej energii po tortilli.
-Tak? Jaki ma tytuł?
-spytał, obejmując mnie ramieniem
-Remember December... zaśpiewam ją na Summer Fest, 20 czerwca.
-20. czerwca? W pierwszy dzień wakacji?
-Dokładnie. Okropnie się stresuję, bo to praktycznie już niedługo, skoro dzisiaj jest 2. czerwca, ledwo wystarczy na dobre przygotowanie się.
-Wierzę w ciebie.
-przerwał mi, cmokając mnie w czoło
-Zaśpiewasz mi jej fragment?
-Jeśli nie masz nic przeciwko
-powiedziałam, szeroko się uśmiechając i patrząc Joe w oczy. Zaczęłam śpiewać. Po chwili, kiedy refren zaczął się kolejny raz powtarzać, Joe zaczął śpiewać ze mną. Nasze głosy świetnie się łączyły, a piosenka skończyła się jednym długim całusem.
-Jesteś świetny!
-powiedziałam z zachwytem.
-Nigdy nie dorównam tobie, Demi!
-powiedział Joe, patrząc mi się w oczy i poprawiając grzywkę.
-Jutro też coś nagrywasz?
-Tak. Mam kilka piosenek w głowie i na kartkach.
-Demi...
-zaczął Joe-
Pamiętaj, że jeśli będzie ci się dziać cokolwiek złego, czy ktoś będzie chciał ci zrobić krzywdę, masz do mnie dzwonić. Zawsze znajdę dla ciebie czas, bo jesteś dla mnie najważniejsza. Zapamiętaj to, dobrze?
-Dobrze, dobrze.
-uspokoiłam Joe. Chwilę posiedzieliśmy wtuleni w siebie, oglądając telewizję. Po chwili jednak Joe musiał iść.
-Kevin napisał mi SMS'a, że jestem potrzebny w domu.
-powiedział, kiedy odprowadzałam go do drzwi.
-Spotkamy się jutro?
-Jasne. Jestem wolny cały dzień. Pisz, albo dzwoń, a będę.
-powiedział szeroko się uśmiechając.
-Dzięki.
-odparłam i dałam Joe soczystego buziaka w policzek na pożegnanie. Jonas wyszedł, zostawiając mnie samą w ciemnym domu. Sprzątnęłam talerze i ogarnęłam kuchnię. Wróciłam do swojego pokoju i spojrzałam na zegarek. Było kilka minut po 22:00, a jutro jest sobota, więc mogłam jeszcze trochę posiedzieć. Weszłam na facebook'a. Zero powiadomień, zero wiadomości. Spokój. Na chacie dostępna była Selena, a więc postanowiłam do niej napisać.
Demi Lovato 22:03
Hej Sel! <3
Selena Gomez 22:03
Siemka Demz <3 Co tm?
Demi Lovato 22:03
W miarę... kiedyś ci opowiem. :) a u cb? Słyszałam, że dostałaś rolę w jakimś serialu?
Selena Gomez 22:05
Taaak. Główną rolę w Wizards of Waverly Place. Nie pisałam ci o tym, bo nic nie było pewne, a kiedy już miałam pewność, miałaś wyłączony telefon.
Demi Lovato 22:05
No tak, byłam w studio. Nagrałam nową piosenkę! Ale mniejsza. Pierwsze słyszę o tym serialu
Selena Gomez 22:07
Jest całkiem nowy, wytwórni Disney'a.
Demi Lovato 22:08
Dostałaś się do Disney'a?!?!?!? GRATULUJĘ!!!
Selena Gomez 22:08
Tak, boję się trochę miana ,,Słodkiej gwiazdki" ale mam nadzieje że bd ok.
Demi Lovato 22:10
Oj tam, oj tam! :D Wierzę w cb! <3 Sel, muszę spadać. Mj mama wróciła. Pa! <3
Selena Gomez 22:10
Papa <3
Demi Lovato opuściła czat.
-Jestem!
-Mamo!
-rzuciłam się mamie w ramiona. Już nie czułam do niej złości. Byłam okropnie szczęśliwa na jej widok.
-Przepraszam, że tak długo mnie nie było, musiałam zostać dłużej w pracy. No, ale opowiadaj o dzisiejszym dniu.
-powiedziała mama zaciekawiona, zdejmując płaszcz.